3dom.travel – czyt. /ˈfriːdəm ˈtræv(ə)l/ od ang. freedom travel – w naszym tłumaczeniu “wolność podróżowania” albo “podróż do wolności”.
Postanowiliśmy założyć ten blog by się dzielić naszymi doświadczeniami z podróży. W ostatnich latach głównie związanych z offroadem, spaniem na dziko, gotowaniem pysznych dań z lokalnych produktów.
Poza tym nurkujemy, żeglujemy, fotografujemy. Znajdujemy na to czas pomimo pracy na etacie (Wojtka). Będziemy więc też pisać o tym jak pogodzić podróże z pracą.
Staramy się uzupełniać wpisy ilustrujące nasze byłe podróże, a na bieżąco piszemy o planach na nowe oraz różnych spostrzeżeniach. Wpisy są podzielone na “Starsze”, gdzie uzupełniamy informacje o naszych byłych podróżach, “Ostatnie”, gdzie pojawiają się bieżące przygody, “Planowane”, oraz “Porady” czyli wpisy związane bardziej z przygotowaniami do wyjazdów i innymi cennymi uwagami.
Możesz też znaleźć wpis z podróży bezpośrednio klikając na mapę powyżej albo na kategorie i etykiety po prawej stronie.
Odwiedzaj nas od czasu do czasu! Jeśli chcesz z nami gdzieś pojechać to się odezwij przez stronę “Kontakt“. Jeśli masz pomysł na współpracę to daj znać. Więcej o naszej historii możesz przeczytać klikając “O nas“.
A, jeszcze jedno, naciśnij “Newsletter” i zapisz się do listy by dostawać powiadomienia o nowych wpisach.
I pamiętaj o tym, że praca to tylko przerwa pomiędzy kolejnymi podróżami.
3dom.travel – czyt. /ˈfriːdəm ˈtræv(ə)l/ od ang. freedom travel – w naszym tłumaczeniu “wolność podróżowania” albo “podróż do wolności”.
W tym wpisie opisujemy przejazd przez malowniczą górsko-pustynną krainę ludu Damara.
Wyjechaliśmy z Botswany, ale nie z parków. Wjechaliśmy do kolejnego rezerwatu w Namibii- Mahango. Z racji że byliśmy w okresie wiosennym w Afryce, mieliśmy szczęście oglądać małe zwierzęta. Każdy gatunek miał swoje maluszki. Jedne piękne, inne brzydkie ale rozkoszne jak np guźce….
No to jesteśmy w Afryce. Przygotowania trwały prawie rok. Studiowanie map, czytanie blogów i książek. Trochę nas przerażała wyprawa w dziką Afrykę w trójkę, więc szukaliśmy kogoś do towarzystwa do drugiego auta. Nie udało się, pojechaliśmy sami. A po przylocie na miejsce okazało…

